Creatio Fantastica

Creatio Fantastica # 26

Creatio Fantastica XXVI

Bez wstępu. Oby do rzeczy.



Falstart niekoniecznie fantastyczny

 

Dawno, dawno temu, kiedy byłem dzieckiem (te czasy zawsze są dawne, zbyt dawne, bez względu na to ile mamy lat), wszystko było prostsze niż dziś. Na przykład fantastyka była prosta – opowiadała o lotach w kosmos albo rycerzach walczących z demonami, ewentualnie o ponurych zamkniętych światach, w których ludzie mimo wszystko starali się być wolni.


Dziś świat wydaje się być bardziej skomplikowany i literatura fantastyczna także. Dla przykładu – antologia Przedświt wydana przez wydawnictwo Papierowy Motyl zawiera tylko dwa opowiadania, w których pojawiają się podróże w kosmos. Na moje biurko trafiła też krótka powieść, która ukazała się w tym samym wydawnictwie – Spadający ptak Patryka Suchcickiego. Zastanawiam się, czy to w ogóle jest fantastyka i dochodzę do wniosku, że nie. Ta powieść mogłaby się ukazać w dowolnym głównonurtowym wydawnictwie i sprzedawać się jako dziełko z głównego nurtu właśnie. I nikt nie zauważyłby różnicy. Elementy, które na siłę możemy uznać za fantastyczne, krytycy głównonurtowi mogliby nazwać onirycznymi, albo wręcz metaforami. Ba – autor sam podsuwa trop sugerujący, że wszystko, co się w powieści dzieje, to tylko złudzenie. Sposobów odczytania tej powieści jest co niemiara i wcale odczytanie fantastyczne nie wysuwa się na pierwszy plan.

 

Choć pozory mogą mylić. Bohaterem Spadającego ptaka jest mężczyzna o imieniu Samotnik mieszkający w Warszawie, w domku, który w naszej rzeczywistości nie istnieje (na iglicy Pałacu Kultury i Nauki), wynajmowanym według dziwacznych i nie do końca wyjaśnionych zasad. Wędrując po Warszawie (bezwarunkowo mrocznej i – że posłużę się słowem używanym przez autora – zasyfionej) spotyka co i rusz postaci niezwykłe – może symboliczne? Ich imiona, podobnie jak imię bohatera, odpowiadają ich rolom, choć czasem niosą w sobie i tajemnice. Warszawa Suchcickiego ma być miastem niepokojącym, pod którym rozciąga się podziemne królestwo rządzone przez Króla kanałów.

 

Czy to wystarczy, by powieść nabrała cech fantastyki? A czemuż by miało tak być? Nie ma takiego zdarzenia ani takiej postaci, która implikowałaby fantastyczność powieści. Dostrzeżemy ją tylko, jeśli sami będziemy tego bardzo chcieć.

 

Spadający ptak - okładka

 

A czy warto?

 

Wydawca zadbał, by poinformować nas, że Spadający ptak „to zaskakujący, tajemniczy debiut dziewiętnastoletniego Patryka Suchcickiego”. Nie wiem, skąd bierze się zaskoczenie wydawcy i tajemniczość autora. Literacko debiutują w Polsce ludzie coraz młodsi, marzący, by okazać się kuzynami Masłowskiej, ukazanie się powieści dziewiętnastolatka nie powinno więc nikogo dziwić. Czemu autor miałby być tajemniczy? Bo napisał tajemniczą powieść? Zapewne o to chodziło wydawcy, choć powieść tak naprawdę tajemnicza też bardzo nie jest – wszystko zostaje w niej wyjaśnione. Owszem, czytelnik dysponuje możliwością własnych interpretacji, zawsze jednak będzie skazany na konfrontowanie własnej wizji z autorską, bo Suchcicki dokładnie pokazał, o co mu chodziło.

 

Istnieje i inna możliwość. Zaskakującym mógł być zdumiewająco wysoki poziom powieści, a tajemnicą gnębiącą wydawcę – odpowiedź jak tak młody człowiek (debiutant!) mógł stworzyć dzieło tak wybitne. Niestety, to wyjaśnienie nie wytrzymuje próby, bo Spadający ptak powieścią wybitną nie jest. Interesującą? Waham się, czy tak ją określić. Powiedzmy – interesującą mógłby być. Napisany został Spadający ptak językiem poetyckawym, starającym się uwieść czytelnika rytmem i klimatem. Niestety, autorowi zdarzają się potknięcia w konstruowaniu rytmu, a opisy tarapatów, w które popada bohater, jego stanów emocjonalnych, przypadków postaci, które spotyka, obciążone bywają echem młodzieńczych egzaltacji, a tajemniczość i zdarzeń i postaci sprawia czasem wrażenie wysilonej.

 

Wbrew temu, że znęcam się trochę nad Suchcickim, mam dla niego wiele sympatii. Jak na debiut nie jest to powieść najgorsza, choć – moim zdaniem – przedwczesna. Gdyby autor powściągnął niecierpliwość, pozwolił tematowi dojrzeć, mogłoby z tego wyjść coś znacznie bardziej interesującego. Może minęłaby bezpowrotnie okazja, by zostać nastoletnim debiutantem, a powieść nigdy nie trafiłaby na moje biurko, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie wziąłby jej za fantastykę, jednak powstałaby rzecz bardziej dopracowana, dojrzalsza i ciekawsza. Nawet jeśli byłaby mniej „zaskakująca i tajemnicza”.

 

Paweł Czerwiec

 

Patryk Suchcicki, Spadający Ptak

Papierowy Motyl, 2010

ISBN: 978-83-62222-07-0