Creatio Fantastica

Creatio Fantastica # 26

Creatio Fantastica XXVI

Bez wstępu. Oby do rzeczy.



Zagubiony w Warszawie

 

Kilka lat temu w wydawnictwie Adam Marszałek ukazała się Zguba Trolli, absolutny debiut nastoletniego wtedy Macieja Walenty, jak dotąd prawdopodobnie jedyne opublikowane dzieło tego autora. Kilkudziesięciostronicowa mikropowieść nie zrobiła wielkiej kariery w czytelniczym światku. Nie pomogła jej w tym ani prosta, klasyczna fabuła fantasy (cytując opis z tylnej strony okładki: [...] to historia pewnego młodego elfickiego wojownika o imieniu Seth. Rozgrywa się ona w świecie Zapomnianych Krain. Seth mimo woli zostaje wplątany w szereg dziwnych zdarzeń. Poznaje nowych, wiernych przyjaciół i zaczyna poznawać sens swego istnienia), ani wydawca, znany głównie z publikowania prac naukowych.

 

A dziś na moim biurku leży przeczytany Spadający Ptak Patryka Suchcickiego, też absolutny debiut dziewiętnastolatka, też opublikowany w wydawnictwie niekojarzonym dotąd z fantastyką i też niedobijający do stu stron. Jakie ma więc szanse?

 

Na plus trzeba zapisać Suchcickiemu oryginalność i przyjętą konwencję narracji. Autor opisuje oniryczną historię Samotnika, mieszkającego w domku na iglicy warszawskiego Pałacu Kultury. Mężczyzna przemierza miasto w poszukiwaniu Prostytutki, z którą spędził upojną noc, napotykając na swej drodze galerię dziwnych postaci, w tym rodzeństwo – mężczyznę i kobietę w jednym ciele, personifikację życiowej pustki, a także króla warszawskich żebraków.

 

Poprzednie zdanie sugeruje, iż powieść posiada zwartą, liniową fabułę, tak jednak nie jest. W rzeczywistości rozpada się na zbiór krótkich, czasem jednostronicowych nowelek, często niemających nic wspólnego z tym, co działo się jeszcze chwilę wcześniej. Łączy je dystans do opisywanej rzeczywistości, uzyskiwany przez owej rzeczywistości odrealnienie, czasem sprowadzenie do absurdu, czasem zohydzenie. Zło czyha na Samotnika i innych bohaterów tej historii choćby pod postacią grasujących na wsi kanibali, bojowych babć walczących o miejsca siedzące w autobusach miejskich oraz ich wnuków w gustownych dresach.

 

Spadający ptak - okładka

 

Jeśliby więc porównywać debiut Patryka Suchcickiego do czyjejś twórczości, to skojarzenie przychodzi dość szybko – krótkie, absurdalne, czasem makabryczne historie to domena Dawida Kaina.

 

Od mieszkającego aktualnie w Krakowie pisarza odróżniają debiutanta przede wszystkim język i... powaga. Suchcicki buduje znacznie prostsze zdania, krótsze, starając się w nich zawrzeć swoje bez wątpienia głębokie przemyślenia na temat rzeczywistości. Kain natomiast bawi się słowami oraz konwencjami i jest pisarzem samoświadomym.

 

Jeśli miałbym wskazać to, co gubi młodego autora, wymieniłbym na pierwszym miejscu właśnie owo specyficzne „zadęcie” jego opowieści. Wydaje się, że Suchcicki powziął ambitny zamiar napisania dzieła z przesłaniem, grającego także na nastroju czytelnika. Pragnął coś przekazać zarówno przez wszystkie opowiadane historie, jak i sam ich układ. Rozdarty między symbolizmem, fantastyką, a oniryzmem nie wybrał jednak żadnej ze stron, a to sprawiło, że Spadający ptak – niemal prorockie wezwanie do przejrzenia na oczy i dostrzeżenia absurdu i groteskowości naszego świata – w owym absurdzie i groteskowości utknął. W garści mniej lub bardziej dziwnych migawek nie dało się uchwycić – a może tylko utrzymać – sensu tej powieści.

 

O czym więc tak naprawdę jest Spadający Ptak? Wydaje się, że Samotnik ucieka od tej stereotypowej, degradującej człowieka codzienności we własny świat, który... również nie ma sensu. Wzniosłość jego izolacji, podkreślona przez lokalizację mieszkania, jest tak naprawdę równie nienaturalna, co obmierzłe miasto, do którego od czasu do czasu schodzi. Zderzenie dwóch skrajności nie przynosi kompromisu, nie otwiera drogi do poznania rzeczywistości. Czytelnik oczekujący od narratora (albo autora), że swym dziełem pokaże mu Drogę, poniesie taką samą klęskę, jakiej wielokrotnie na przestrzeni tego przecież krótkiego tekstu doświadczy główny bohater.

 

Patryk Suchcicki jako autor przegrywa z własnym brakiem zdecydowania. Po przeczytaniu Spadającego Ptaka nie uzyskujemy bowiem ani satysfakcjonującego opisu życiowej pustki i poczucia absurdu rzeczywistości (czemu można by poświęcić znacznie więcej miejsca), ani nawet poetyckiej panoramy zdegenerowanej Stolicy, czym powieść miała szansę się stać. No ale – autor ma dziewiętnaście lat i jeszcze mnóstwo czasu, by nauczyć się trudnej sztuki opowiadania historii. Może więc za jakiś czas czymś nas zaskoczy.

 

Sławomir Spasiewicz

 

Patryk Suchcicki, Spadający Ptak

Papierowy Motyl, 2010

ISBN: 978-83-62222-07-0